Spada turystyka aborcyjna Irlandek do UK

 

abor

Brytyjski Departement Zdrowia opublikował dane, z których wynika, że tzw. „turystyka aborcyjna” Irlandek do UK spada już 12 rok z rzędu.

W ubiegłym roku do Anglii i Walii w celu dokonania aborcji udało się 3679 Irlandek, podczas gdy w roku 2012 było ich 3982. Spadek rok do roku wynosi 7,6%. Natomist w stosunku do roku 2001, który był pod tym względem rokiem rekordowym – Irlandki dokonały wtedy 6673 aborcji w UK – spadek wynosi niemal 45%.

Trudno o wyciąganie jednoznacznych wniosków. Przyczyn spadku może być kilka i nie muszą one być pozytywne, na przykład zmiana miejsca dokonania aborcji na kraje Europy wschodniej.

Ale niedawno ukazał się raport irlandzkiego Health Service Executive, według którego w Irlandii wyraźnie wzrosła liczba kobiet żałujących dokonanych aborcji z 33% w roku 2003 do 44% w roku 2010, co już może wskazywać na rosnącą wśród Irlandek świadomość tego, czym tak naprawdę jest aborcja.

Trend ten może jednak odwrócić wprowadzone w ubiegłym roku w Irlandii „prawo do aborcji” w przypadku, kiedy matka dziecka grozi popełnieniem samobójstwa z powodu ciąży. Prawo to jeszcze w pełni nie obowiązuje z powodu braku regulacji prawnych z irlandzkiego Ministerstwa Zdrowia. Wprowadzenie tego prawa miało podłoże wyłącznie ideologiczne, nie ma nic wspólnego ze zdrowiem kobiet i było owocem dwudziestoletniej kampanii socjalistycznej Partii Pracy na rzecz wprowadzenia prawa do aborcji. Irlandzki  rząd jak dotąd jest głuchy na argumentację o braku jakichkolwiek wskazań i dowodów medycznych dla dokonania takich aborcji.

 

Tagged with: , , , , , , ,
Napisane w Irlandia

Medialne szambo. Irlandzka wersja radia Erewań

Najpierw wytłumaczę młodszym czytelnikom czym było, kilkadziesiąt już lat temu, legendarne choć zupełnie fikcyjne Radio Erewań. Otóż było ono obrazem groteskowej propagandy panującej w Związku Sowieckim i całym ówczesnym bloku państw znajdujących sie pod butem „bratniego narodu radzieckiego”. Dowcipy o nigdy nie istniejąym Radiu Erewań były również popularne w Polsce, przytoczę jeden z cyklu Radio Erewań odpowiada słuchaczom:

Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody? Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.

W Irlandii od dwóch tygodni trwa kolejna „afera” związana z atakiem na Kościół Katolicki i instytucje z nim związane. Od Dublina aż po Nowy Jork trwa wyścig na tytuły prasowe, wydawcy siegają już chyba do arsenałów niby to rozpadniętej propagandy wydawałoby się zamierzchłych czasów podziału Europy na dwa bloki. „Ciała 800 dzieci znalezione w szambie byłego domu dla samotnych matek” grzmi Washington Post. „800 szkieletów dzieci odkryto w szambie domu dla smotnych matek” – New York Daily News. „Historyk z Galway znalazł 800 dzieci w grobie-szambie” – Boston Globe. Irlandzkie media oczywiście nie pozostają w tyle, histeria dosięga również polityków, żądających ukarania winnych. Znaleźli się politycy żądający zbadania tej „zbrodni przeciwko ludzkości” przez ONZ. Czego winnych i w jaki sposób – nie do końca wiadomo. Daję sobie głowę uciąć, że sprawa ta nie byłaby nawet w połowie tak „atrakcyjna” dla mediów gdyby nie fakt, że dom dla samotnych matek prowadziły siostry zakonne. Z obrazu tworzonego przez irlandzkie i światowe media wynika, że musiały to być szczególnie krwiożercze siostry-wampiry. Media, co najmniej ośmieszone już w sprawie osławionych pralni Magdalenek, brną dalej i dalej ośmieszając już wyłącznie same siebie. Długo nie trzeba było czekać i internet na twitterze, facebooku, blogach  na podstawie prasowych doniesień zrobił z sióstr zboczone morderczynie. I bingo! O to przecież chodziło.

Jeśli w tej dramtycznej niewątpliwie sprawie możnaby użyć trywialnych słów powiedziałbym, że mamy do czynienia z odgrzewanym kotletem. Sprawa dzieci z Tuam jest znana przynjamniej od połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to dwójka chłopców bawiących się na terenie byłego domu dla samotnych matek wygrzebała z ziemi w okolicach zbiornika na ścieki ludzkie kości. Sprawa wróciła teraz za sprawą lokalnego historyka z Galway, pani Catheriny Corless, która przeprowadziła i opublikowała badania dotyczące domu dla samotnych matek w Tuam w County Galway. Jaką wiedzę przyniosły te badania?

Ośrodek o którym mowa był czynny w latach 1925 – 1961 i był prowadzony przez siostry zakonne. Przebywały w nim samotne matki z dziećmi. Chociażby z sprawy pralni Magdalenek wiemy, że ówczesnych czasach w Irlandii (ale przecież nie tylko) niezamężne matki lub ciężarne kobiety narażone były na społeczny ostracyzm i lekko nie miały. Powszechnym zwyczajem było grzebanie zmarłych nieślubnych dzieci na nieoznakowanych działkach aż do połowy XX wieku.

Dokumentacja zbadana przez p. Corless pozwoliła jej ustalić, że w całym okresie (1925 – 1961) funkcjonowania ośrodka w Tuam zmarło 796 dzieci, w wiekszości niemowląt. Średnia statystyczna śmiertelności nie odbiegała od ówczesnej w Galway, a nawet była niższa niż w kilku innych rejonach Irlandii. Była też dużo niższa niż w podobnych ośrodkach w USA, gdzie zdarzała się śmiertelność noworodków i niemowląt rzędu 90%! Catharina Corless przez 3 lata wyciągała na własny koszt akty zgonów wszystkich zmarłych w ośrodku w Tuam dzieci, płacąc za każdy 4 euro i  wydając w ten sposób ponad 3 tysiące euro. Według dokumentacji dzieci umierały najczęściej na choroby zakaźne, o które nie trudno w tak ubogich rejonach jakim była zachodnia Irlandia i wśród ludzi żyjących w skupiskach.

Niejako odpowiadając na prasowe „sensacje” stwierdziła w  Irish Times, że jej badania i wnioski są nadinterpretowane w mediach. Nigdy i nigdzie nie stwierdziła, że ciała 800 dzieci zostały w Tuam wrzucone do szamba. Ba! Nigdy i nigdzie nie twierdziła, że  w Tuam w ogóle odnaleziono 800 ciał, bo nikt nigdy nie przeprowadził tam żadnych badań ani żadnych wykopów. We wnioskach czy też raczej w domysłach powstałych w wyniku badań dokumentacji papierowej sama sądzi, że kilkadzisięcioro dzieci zostało pochowane w nieczynnym od 1937 roku zbiorniku adaptowanym na kryptę. Jej domysły potwierdza pośrednio odnaleziony przez nią jeden z dwójki chłopców – wspomnianych wcześniej „odkrywców” kości. Pamięta, że szkieletów mogło być około 20. Inni pamietają, że dopóki były tam siostry zakonne, nad pogrzebanymi tam dziecmi rosły roże.

Zatem zbierając fakty wiemy, że:

- w latach 1925 – 1961 zmarło w ośrodku w Tuam 796 dzieci

- wg jedynego jak na razie świadka – odkrytych szkieletów mogło być ok. 20

- nikt nigdy nie odkrył w Tuam 800 ciał utopionych w szambie. Mało tego, nikt do tej pory nie odkrył własciwie żadnych ciał!

Teraz porównajcie fakty i wnioski z prasowymi tytułami i wypowiedziami polityków, dziennikarzy i wszystkich innych krzyczących o ludobójstwie, prównujących sprawę z Tuam do mordów dokonanych przez nazistów, do Srebrenicy i holocaustu. Bzdura wierutna i kłamstwo szyte tak grubymi nićmi, że doprawdy tylko idiota z wypranym przez media mózgiem może im ulec. Tych, jak się okazuje, niestety nie brakuje.

Cały ten wrzask mocno przypomina sprawę pralni Magdalenek. Całe lata wypowiadano się na temat bitych, maltretowanych, gwałconych kobiet w pralniach prowadzonych przez siostry zakonne – nie tylko katolickie, bo sprawa tak samo dotyczyła pralni prowadzonych przez protestantów. Ale sami wiecie na kim skupiła się wsciekłość mediów. W każdym bądź razie nie na protestantach. Do czasu, aż ukazał się raport będący wynikiem pracy państwowej komisji do zbadania „katolickiej zbrodni”, który ujawnił  tyle, że nie jest w stanie wskazać ani jednego przypadku gwałtu ani maltretowania kobiet w pralniach. Pomimo setek żyjących i zeznających kobiet – „ofiar” . Jakby mało było tej kompromitacji, okazało się że autorka najlepiej sprzedawanego w XXI wieku w Irlandii książkowego bestselleru  o pralniach Don’t ever tell, Kathy O’Beirne, nigdy nie była pensjonariuszką żadnej pralni. Cóż z tego, kiedy cytaty z zupełnie fikcyjnej książki – hoaxu w międzyczasie stały się pożywką dla prasy, filmu, teatru,  telewizji i bezmózgiej gawiedzi i były  źródłem wykorzystywanym do niewybrednych ataków.

Jak mówi sama Catharina Corless, jedynym jej celem była chęć upamiętnienia bezimiennych dotąd zmarłych dzieci pochowanych w bezimiennych grobach. Stąd jej osobiste koszty na uzyskanie wszystkich 796 aktów zgonu. Stąd stowarzyszenie, które zbiera pieniądze na wykonanie 796 metalowych tabliczek z imieniem i nazwiskiem każdego dziecka zmarłego w domu matki i dziecka w Tuam. Stąd Msze św. w intencji zmarłych dzieci w Tuam.

Wiem, że kryzys Kościoła w Irlandii nie wziął się znikąd. Kościół w Irlandii niewątpliwie ma sporo na sumieniu. Wiem, że zapewne nie wszystko było w porządku w pralniach Magdalenek i w domach dla matek z nieślubnymi dziećmi. Ale też jestem przekonany o tym, kto w tej chwili szarga pamięć o dzieciach z Tuam.

Słuchacze pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

 

Tagged with: , , , , , , , , , ,
Napisane w Irlandia
Jeśli planujesz zwiedzić Irlandię polecam:
Polub na facebooku
Msza trydencka w Irlandii
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 71 other followers

%d bloggers like this: