Dublińskie honory dla lorda Strzeleckiego

Paweł Edmund Strzelecki. Sir Paul Edmund de Strzelecki.

Paweł Edmund Strzelecki.
Sir Paul Edmund de Strzelecki.

Piszę z podwójną, a nawet potrójną przyjemnością. Po pierwsze, Paweł Edmund Strzelecki urodził się Wielkopolaninem. Po drugie, jako Polak jest osobistością znaną na całym świecie dzięki swoim odkryciom i badaniom, jest jednym z podróżniczych i naukowych herosów XIX w. Po trzecie, tablica upamiętniająca jego krótką, ale bardzo znaczącą pracę w Irlandii zostanie odsłonięta w Dublinie w niedzielę, 29 marca 2015 o godz. 18:00. Uroczystość będzie miała miejsce na Sackville Place przy budynku Clerys, minuta lub dwie spaceru od dublińskiej „Szpili”. Gospodarzami uroczystości będą Irish – Polish Society, Ambasada Polski w Dublinie i Dublin City Council.

Odkrycia Pawła Strzeleckiego są nam doskonale znane, uczono o nich w szkole (przynajmniej wtedy, kiedy  byłem uczniem)  np. na lekcjach geografii. Jego imieniem nazwano pasmo i dwa szczyty górskie, rzekę, jezioro i wiele, wiele innych miejsc. Obdarował też swoim nazwiskiem rośliny i zwierzęta. Sam zaś Strzelecki nadał nazwę najwyższemu szczytowi Australii, Górze Kościuszki.

Skupmy się jednak na mniej znanych związkach lorda Pawła Strzeleckiego (tytuł otrzymał od angielskiej królowej Wiktorii) z Irlandią i powodach jego uhonorowania tablicą w centrum Dublina.

Po powrocie ze swoich światowych wypraw Paweł Strzelecki zamieszkał w Londynie i tu pozostał aż do śmierci. Stąd robił krótkie wyprawy, głównie na kontynent oraz, między innymi,  do Irlandii.

Powód jego kilkukrotnych wizyt w Irlandii był jeden. Tragiczny w skutkach Wielki Głód. Strzelecki był członkiem brytyjskiej organizacji British Relief Association, która dysponowała funduszami pomocowymi dla Irlandii od brytyjskiego rządu oraz barona Rotshilda, w sumie ok. 500 tysięcy funtów. Brytyjski rząd uznał, że ze względu na ich wzajemną wrogość Irlandczycy będą mieli większe zaufanie do Polaka, niż do nich samych. I tak Paweł Strzelecki został dysponentem funduszu w Irlandii i na początku stycznia 1847 roku udał się do Dublina. Stąd wyruszył na północ do hrabstw Mayo, Sligo i Donegal. Dramat jaki zobaczył, wstrząsnął nim do głębi. Brytyjski historyk i biograf, Cecil Woodham Smith w swojej książce The Great Hunger cytuje fragment listu Strzeleckiego do przyjaciela w Londynie:

Żadne pióro nie jest w stanie opisać cierpienia, które mnie otacza. Cokolwiek czytałem o przeszłych i obecnych nieszczęściach nie dorównuje temu, co tutaj widzę.

Paweł Strzelecki pozostał w Irlandii do poźniej jesieni 1847 roku wydając na pomoc ofiarom Wielkiego Głodu 13 tysięcy funtów tygodniowo. Po powrocie do Londonu był tak poruszony tym,  co zobaczył w Irlandii, że odmówił przyjęcia wynagrodzenia za pracę:

Nigdy nic nie usprawidliwi mojego sumienia, gdybym wziął pieniądze za to, co tam przeżyłem.

Czwarty rok głodu był, zdaniem Pawła Strzelckiego, najgorszy. Oprócz głodu, Irlandczyków na całej wyspie dopadła wielka depresja. Tymczasem akcja pomocy w Anglii „wyszła z mody” i Strzelecki udając się kolejny raz do Irlandii, był zmuszony wraz grupą znajomych (dołączyli do niej prywatnie również niektórzy członkowie brytyjskiego rządu) dokonać zbiórki pieniędzy. Z kwotą 10 tysięcy funtów znów udał sie do Irlandii, aby nieść pomoc.

Ocenia się, że działalność Pawła Strzeleckiego uratowała około 200 tysięcy Irlandczyków od śmierci głodowej. Strzelecki pomógł również wielu osobom wyemigrować do Australii, z którą tak bardzo był związany.

Datę odsłonięcia tablicy poświęconej Pawłowi Edmundowi Strzeleckiemu, tutaj znanemu jako Sir Paul Edmund de Strzelecki (lub po prostu jako „The Count”, gdyż nazwisko Strzelecki nie wymawia się łatwo), powinniśmy zapisać sobie w kalendarzach, zarezerwować czas i pojawić się tam, choćby w drodze na mający się odbyć w tym samym dniu mecz Irlandia – Polska w ramach eliminacji do Euro 2016.

Warto również przypominać Irlandczykom o zapomnianym nieco tutaj wielkim Polaku wspomagającym ich podczas tej największej tragedii narodowej, jaką był Wielki Głód.

Tagged with: , , , , , , , , ,
Napisane w Historia, Irlandia, Polska

Irish spirit

crossroads2

Crossroads

Dobry barman to jest , proszę Państwa, człowiek – wielka instytucja.

Jest taki pub Crossroads Bar w Knockavilla, Co. Cork, w którym goście się nie nudzą nawet wtedy, gdy w pubie brakuje akurat jakiegoś muzycznego bandu. A to za sprawą tamtejszego barmana, John’a Horgan’a, który nie dość że obsługuje gości, to chętnie sobie i gościom przy tym podśpiewuje. I to jak! Tu akurat śpiewa bardzo popularny w Irlandii song Christie Moore’a Bright Blue Rose.

Filmik pożyczyłem z … no z internetu. Mam nadzieję, że jego autor, Tony Sheehan, ani pan John Horgan nie będą mieli zbytnich pretensji :)

Inna rzecz, że Bright Blue Rose ma… hmmm… ciekawy i dość tajemniczy tekst – zwłaszcza ostanie trzy wersy.

I skimmed across black water, without once submerging
Onto the banks of an urban morning
That hungers the first light, much much more than the mountains ever do.
And she like a ghost beside me, goes down with the ease of a dolphin
And emerges unlearned, unshamed, unharmed
For she is perfect creature, natural in every feature
And I am the geek with the alchemists’ stone.

For all of you who must discover,
For all who seek to understand,
For having left the path of others
You’ll find a very special hand.

And it is a holy thing, and it is a precious time
And it is the only way
Forget-me-nots among the snow, it’s always been and so it goes
To ponder his death and his life eternally

And it is a holy thing, and it is a precious time
And it is the only way
Forget-me-nots among the snow, it’s always been and so it goes
To ponder his death and his life eternally

One bright blue rose outlives all those
two thousand years, and still it goes
to ponder his death and his life eternally

Tagged with: , , , , , , ,
Napisane w Irlandia
Jeśli planujesz zwiedzić Irlandię polecam:
Polub na facebooku
Msza trydencka w Irlandii
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 108 obserwujących.

%d bloggers like this: