Opactwo, które nie chce umrzeć

Ballintubber (także Ballintober), mała wioska położona w północno-zachodniej Irlandii, zagubiona gdzieś wśród zielonych wzgórz hrabstwa Mayo, sięga swoją historią jeszcze czasów przedchrześcijańskich owianych mgiełką celtyckich tajemnic. Późniejsza, bliższa nam historia tego miejsca jest również tajemnicza i dramatyczna, co skłoniło mnie do napisania paru słów o tym niezwykłym, nawet jak na Irlandię, miejscu.

Ballintubber prawdopodobnie zostało założone przez ludzi wędrujących ze wschodu wyspy na jej zachodnią część. Nieopodal wioski znajduje się góra, którą w celtyckich czasach okupowali druidzi i to właśnie do nich zmierzali ze wschodu protoplaści Irlandczyków. Do góry tej jeszcze wrócimy, ponieważ i dziś jeszcze odgrywa ona bardzo ważną rolę w kulturze Irlandii.

Od czasów przełomu pomiędzy upadkiem europejskiego świata starożytnego a początkiem średniowiecza wioska Ballintubber związana jest z postacią patrona Irlandii, św. Patryka. Tu, między innymi, św. Patryk chrzcił przy studni pierwszych irlandzkich chrześcijan i ufundował  kościół pw. Św. Trójcy. Irlandzka nazwa wioski, Baile an Tobair oznacza tyle, co Osada Przy Studni.

Studnia św. Patryka w Ballintubber. Źródło: balintubberabbey.ie

Kościół zbudowany przez św. Patryka nie wytrzymał próby czasu i uległ zniszczeniu.  I tu zaczyna się kolejna legenda Ballintubber.

Na początku XIII wieku król Connaught, Turloch, uciekając wraz z synem przed swoją rozwścieczoną żoną dotarł do Ballintubber i tu pozostawił syna Cathal’a u człowieka o nazwisku Sheridan. Młody książę trafił, jak się okazało, w dobre ręce. Zyskał schronienie i pracę, za którą był uczciwie traktowany. Toteż kiedy dorósł i udawał się odzyskać królewski tron od swojej niedobrej macochy, przysiągł, że wróci kiedyś do swojego opiekuna. Plan Cathal’a się powiódł i po kilku latach, już jako król Connaught, Cathal Crovderg O’Connor nazywany również Cathal of the Wine Red Hand, obietnicy danej Sheridanowi dotrzymał. Chcąc się jakoś odwdzięczyć Sherianowi za jego opiekę, tak jak królowie mają to w zwyczaju, po prostu spytał, czego jego były opiekun sobie życzy. Stary człowiek miał jedno marzenie: odbudowę zrujnowanego kościoła zbudowanego tu kiedyś przez św. Patryka. Król nakazał odbudowę świątyni.

Do następnego spotkania króla Cathal’a z Sheridanem znów upłynęło kilka lat. Król spytał Sheridana, czy jest zadowolony z odbudowy kościoła. Jakież było jego zdziwienie, kiedy Sheridan wybuchnął złością i pretensjami, że pomimo królewskiej obietnicy kościół w Baile an Tobair w ogóle nie został odbudowany. Król osobiście przeprowadził śledztwo, które ujawniło że niezbyt sprytni królewscy urzędnicy i owszem, dopilnowali budowy kościoła, ale w Baile tobair Bhrighde (Studnia św. Brygidy) w County Roscomon, zamiast w Baile tobair Phadraig (Studnia św. Patryka) w County Mayo. Cathal złożył więc następną obietnicę, budowy nowego kościoła przy studni św. Patryka, siedem razy wspanialszego i większego.

I tak, w początkach XIII wieku powstał nie tylko kościół, ale i opactwo Ballintubber. Kwitło przez ponad dwa stulecia, do czasu kiedy skonfliktowany z Rzymem Henryk VIII nakazał rozwiązanie i konfiskaty wszystkich katolickich zakonów. Ale im dalej od Dublina, tym gorzej było z egzekwowaniem prawa i opactwo przetrwało. Dopiero Jakub I w 1603 roku zdołał realnie skonfiskować majątek opactwa i wygonić mnichów. Ale nadal z ukrycia opactwem opiekowali się jak tylko mogli augustianie. Zdołali ich usunąć dopiero bezwzględni żołnierze Cromwella po trzech dniach morderczego oblegania i walki. Opactwo zostało poważnie zniszczone, spłonął drewniany dach, została właściwie ruina. Ale pomimo krwawego terroru – katoliccy duchowni przyłapani na praktykach religijnych płacili życiem umierając w okropnych torturach – w opactwie nadal potajemnie odprawiano msze święte. Pomimo zrujnowanego budynku kościoła, który pozbawiony był zupełnie dachu, ciągle zbierali się w nim wierni, aby wysłuchać mszy, choć groziło to karą śmierci. Trwało to przez, bagatela, 236 lat.

Z czasów obowiązywania tzw. Penal Laws – prawa zabraniającego katolikom właściwie jakiejkolwiek aktywności – przekazywane są dramatyczne i tragiczne relacje wydarzeń dotyczących opactwa i wsi Ballintubber. Znany w tamtym rejonie z polowań na katolickich duchownych (musiał z tego powodu ciągle być pod ochroną żołnierzy) Seán Maloney a.k.a. Seán na Sagart wyśledził dwóch działających w ukryciu katolickich duchownych. Sam skazany wcześniej na powieszenie za kradzież koni, uniknął stryczka ulegając Szeryfowi hrabstwa Mayo, który wynaczył cenę za życie koniokrada – były nią głowy katolickich księży. Aby dopaść jednego z dwójki kapłanów, przekonał swoją siostrę, że się nawrócił, pragnie się wyspowiadać i poprosił, aby sprowadziła do jej domu księdza Kilger’a, którego następnie zasztyletował. Wiedział, że na pogrzebie zamordowanego księdza pojawi się drugi z duchownych, ks. Burke. Nie mylił się. Pomimo kobiecego przebrania rozpoznał osobę duchownego, ale ks. Burke zorientował się w zasadzce i zaczął uciekać. Potknął się w czasie biegu, Maloney rzucił się na niego i wbił sztylet w nogę ks. Burke. Pomógł księdzu handlarz, który był w pobliżu. Wyrwał sztylet z nogi księdza i zabił Maloney’a jego własną bronią. Ciało koniokrada i mordercy znaleźli angielscy żołnierze, którzy następnego pochowali go na lokalnym cmentarzu. Jednak mieszkańcy, rozwścieczeni postępkami Maloney’a, wykopali w nocy zwłoki i wrzucili je do pobliskiego jeziora. Kiedy dowiedział się o tym ranny ks. Burke, natychmiast nakazał odnalezienie ciała i jego ponowne pochowanie na cmentarzu. Mieszkańcy pokornie polecenie wykonali, ale pochowali Maloney’a „patrzącego” nie na wschód, gdzie wstaje słońce i skąd ponownie nadejdzie Chrystus, ale na północ, gdzie słońce nigdy nie wschodzi. Na grobie Maloney’a wyrosło drzewo, do dziś nazywane Seán na Sagart Tree.

Seán na Sagart Tree

Seán na Sagart Tree

Ponowna odbudowa kościoła i opactwa rozpoczęła się w roku 1846 i niemal natychmiast została przerwana przez Wielki Głód i wznowiona dopiero po następnych 40 latach. Ukończenie odbudowy kościoła w 1966 roku(!) pozwoliło w końcu odprawiać Mszę św. (przypomnę  – odprawianą tu nieprzerwanie od XIII w.) pod dachem i zbiegło się z 750 rocznicą założenia opactwa. Łatwo wyliczyć, że w przyszłym roku opactwo będzie świętować 800-lecie działalności, innymi słowy 800 lat nieprzerwanego nigdy celebrowania Mszy, nawet w czasach antykatolickiego terroru i  kompletnej ruiny.

Fotografia z 1865 roku pokazująca wiernych podczas mszy w zrujnowanym kościele bez dachu. Źródło: ballintubberabbey.ie

A owa góra, na którą kiedyś do druidów ciągnęli założyciele wioski, to dziś po prostu Croagh Patrick, Góra św. Patryka, na którą corocznie z opactwa w Ballintubber wyrusza w 22 kilometrową trasę piesza pielgrzymka podążając Tóchar Phádraig – Ścieżką św. Patryka.

Dzisieszy wygląd opactwa oraz jego dawne ruiny

Dzisieszy wygląd opactwa oraz jego dawne ruiny

Obecne wnętrz kościoła. Źródło: ballintubberabey.ie

Obecne wnętrze kościoła. Źródło: ballintubberabey.ie

Tagged with: , , , , , , , ,
Napisane w Historia, Irlandia

Pomoc pilnie potrzebna!

POmoc

Napisane w Irlandia
Jeśli planujesz zwiedzić Irlandię polecam:
Polub na facebooku
Msza trydencka w Irlandii
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 123 obserwujących.

%d bloggers like this: